Instalacja chłodnicza rzadko zużywa się równomiernie. Zwykle część elementów jest w dobrym stanie, część zbliża się do końca życia, a jeden lub dwa podzespoły odpowiadają za większość awarii i za nadmierne zużycie energii. Modernizacja polega na znalezieniu tych elementów, a nie na wymianie wszystkiego naraz.

Od czego zaczyna się ocena

Przegląd modernizacyjny różni się od zwykłego. Poza sprawdzeniem bieżących parametrów interesuje nas historia: jak często zdarzały się awarie i jakiego rodzaju, czy instalacja była rozbudowywana, czy dokumentacja jest kompletna i czy układ pracuje jeszcze w konfiguracji, dla której był projektowany. W obiektach rozbudowywanych etapami bardzo często okazuje się, że instalacja obsługuje dziś więcej odbiorów, niż przewidywał pierwotny dobór.

Sprawdzamy stan agregatu i sprężarki, szczelność układu, sprawność wymienników, działanie odszraniania oraz stan izolacji rurociągów i komór. Osobno oceniamy automatykę, bo to w niej postęp ostatnich lat jest największy, a wymiana nie wymaga ingerencji w resztę instalacji.

Kolejność, która daje najwięcej

W większości obiektów największy efekt przy najmniejszym nakładzie daje uporządkowanie sterowania i odszraniania oraz doprowadzenie do porządku rzeczy podstawowych: czystego skraplacza, szczelnych drzwi, prawidłowej izolacji. Dopiero po nich sensowne staje się rozważanie wymiany agregatu — instalacja z nowym agregatem, ale nieszczelnymi drzwiami i źle ustawionym odszranianiem nie pokaże spodziewanej poprawy.

Nie podajemy z góry, ile modernizacja pozwoli zaoszczędzić, bo zależy to wprost od stanu wyjściowego. Podajemy natomiast, które elementy odpowiadają za straty i jak zmierzymy efekt po zmianie.

Prace w obiekcie, który pracuje

W chłodnictwie czas bez chłodzenia jest zasobem ograniczonym. Dlatego zakres prac dzielimy tak, aby montaż nowych elementów prowadzić równolegle do normalnej pracy obiektu, a wyłączenie ograniczyć do samego przełączenia układu w uzgodnionym oknie. Przy większych instalacjach etapowanie ustalamy z obiektem z wyprzedzeniem, biorąc pod uwagę harmonogram produkcji albo dostaw towaru.

Modernizacja jako moment na uporządkowanie formalności

Przy okazji wymiany elementów warto sprawdzić stan dokumentacji: kartę urządzenia, terminy kontroli szczelności i zgodność zapisów ze stanem faktycznym. W instalacjach przejmowanych wraz z lokalem albo zakładem dokumentacja bywa niekompletna, a modernizacja jest naturalną okazją, żeby doprowadzić ją do porządku. To także dobry moment na dołożenie monitoringu temperatury, bo część prac instalacyjnych i tak jest wykonywana.

Zmiana czynnika chłodniczego i jej konsekwencje

Część starszych instalacji pracuje na czynnikach, których dostępność i koszt zmieniły się w ostatnich latach wskutek regulacji ograniczających stosowanie fluorowanych gazów cieplarnianych. Dla użytkownika oznacza to rosnący koszt każdego uzupełnienia i ryzyko, że przy poważniejszej nieszczelności naprawa przestanie być opłacalna. Przejście na inny czynnik nie sprowadza się do wymiany zawartości układu — wymaga sprawdzenia, czy sprężarka, elementy regulacyjne i oleje są z nim zgodne, i bywa właśnie tym argumentem, który przesądza o zakresie modernizacji.

Jak mierzymy efekt

Przed przystąpieniem do prac zapisujemy stan wyjściowy: parametry pracy układu, czasy schładzania i obserwowane odchylenia. Po zakończeniu porównujemy te same wielkości, dzięki czemu rozmowa o skuteczności modernizacji opiera się na pomiarze, a nie na wrażeniu, że „jest lepiej". Tam, gdzie zainstalowano rejestrację temperatury, materiał porównawczy powstaje sam — przebieg z kolejnych tygodni pokazuje, czy układ pracuje stabilniej i czy odszranianie odzyskało skuteczność.

Modernizujemy instalacje niezależnie od tego, kto je wykonywał — również te bez pełnej dokumentacji, zaczynając wtedy od inwentaryzacji. Pracujemy w obiektach handlowych i produkcyjnych w regionie kujawsko-pomorskim oraz, przy większych instalacjach, w innych częściach Polski.